Dodaję 1 szklankę do prania: nawet „drewniane” ręczniki robią się puszyste jak w 5‑gwiazdkowym hotelu

Z czasem nawet najlepsze ręczniki tracą swoją miękkość. Stają się sztywne, „drapiące” i zupełnie inne niż w pierwszych miesiącach po zakupie. Wiele osób w takiej sytuacji po prostu idzie do sklepu po nowy komplet. Doświadczeni specjaliści od prowadzenia domu są jednak zgodni: nie ma powodu od razu wyrzucać starych ręczników. Ich puszystość i delikatność da się przywrócić – i wcale nie potrzeba do tego drogich płynów ani pralni chemicznej. Wszystkie potrzebne środki znajdą się w zwykłej kuchni.

Główny wróg miękkości – resztki detergentów

Najbardziej zaskakujące jest to, że główną przyczyną sztywności ręczników wcale nie jest jakość tkaniny, lecz niewłaściwa pielęgnacja. Zwykłe proszki i płyny do płukania z czasem gromadzą się we włóknach. Tworzy się gęsty osad, który sprawia, że tkanina staje się chropowata i gorzej chłonie wodę.

Rozwiązanie jest proste i dość nieoczywiste: zamiast sklepowego płynu do płukania użyć zwykłego octu spirytusowego. Wystarczy wlewać pół szklanki octu do przegródki na płyn do płukania przy każdym praniu. Ocet doskonale rozpuszcza kamień i resztki proszku, dokładnie oczyszczając włókna. Działa też jak naturalny środek antystatyczny i zapobiega nieprzyjemnemu zapachowi stęchlizny.

Nie trzeba obawiać się, że ręczniki będą pachnieć octem – zapach całkowicie znika podczas płukania i suszenia.

Soda – kolejny pomocnik w walce o puszystość

Drugim kuchennym sekretem jest zwykła soda oczyszczona. Również potrafi zdziałać cuda z frotową tkaniną. Doświadczone gospodynie radzą wsypywać jedną szklankę sody bezpośrednio do bębna pralki przed włożeniem prania.

Soda działa jak delikatny środek ścierny: wypłukuje zabrudzenia z głębi pętelek i neutralizuje stare, nieprzyjemne zapachy. Po takim praniu ręczniki stają się wyraźnie miększe i świeższe.

Dodaję 1 szklankę do prania: nawet „drewniane” ręczniki robią się puszyste jak w 5‑gwiazdkowym hotelu

Zasady załadunku pralki: dlaczego nie można przesadzać

Nawet najlepsze środki nie pomogą, jeśli pralka jest źle załadowana. Ręczniki potrzebują przestrzeni. Gdy bęben jest wypchany po brzegi, woda i detergent nie docierają do wszystkich zakamarków tkaniny. Włókna nie są dobrze wypłukane i brud pozostaje w środku.

Specjaliści zalecają, by nie zapełniać bębna bardziej niż do dwóch trzecich jego objętości. Ręczniki muszą swobodnie przemieszczać się podczas prania. Dodatkowo, aby zachować miękkość i delikatność frotte, najlepiej wybierać delikatne programy i temperaturę nie wyższą niż 40–50 stopni. Gorąca woda niszczy strukturę włókien, przez co tkanina staje się sztywna i łamliwa.

Suszenie: finałowy akcent

Samo prawidłowe pranie nie wystarczy – równie ważne jest rozsądne suszenie. Najłagodniejszy sposób to naturalne suszenie na świeżym powietrzu, ale z dala od bezpośredniego słońca. Silne promienie UV osłabiają włókna i sprawiają, że tkanina robi się szorstka.

Szczęśliwi posiadacze suszarek bębnowych mają swój własny trik. Aby ręczniki stały się wyjątkowo puszyste, do bębna suszarki razem z praniem wrzuca się dwie czyste piłeczki tenisowe. Podczas obrotów nieustannie „podbijają” i potrząsają tkaniną, nie pozwalając pętelkom się sklejać. Dzięki temu frotte ładnie się rozkłada, a ręczniki wyglądają tak, jakby dopiero co przyjechały z luksusowego hotelu.

Czego lepiej nie robić

Aby efekt wszystkich starań utrzymał się jak najdłużej, warto zapamiętać prostą zasadę: żadnych płynów do płukania do ręczników frotte. Producenci chemii gospodarczej chętnie reklamują je jako środki zmiękczające, ale w praktyce silikony zawarte w takich płynach zatykają pory tkaniny. Ręczniki przestają dobrze chłonąć wodę, a z czasem stają się jeszcze twardsze.

Ocet i soda radzą sobie z zadaniem znacznie lepiej, a przy tym są całkowicie bezpieczne zarówno dla tkanin, jak i dla pralki.

Przewijanie do góry